poniedziałek, 30 czerwca 2014

Letni szyk...

Czy też tak macie, że boicie się zaglądać na Ravelry w obawie, iż któryś z ulubionych projektantów akurat opublikuje nowy przepiękny projekt? Taki, który wręcz krzyczy do Was: "Rzuć wszystko i wydziergaj mnie!". Tak było w moim przypadku, gdy zobaczyłam nowy dziecięcy wzór Justyny. Peachick Eyes Cardigan urzekł mnie już wtedy, gdy istniał na Ravelry tylko w wersji dla dorosłych. A ponieważ moja pierwsza farbowanka domagała się wypróbowania w gotowej robótce, nie mogłam dłużej zwlekać.
Po raz pierwszy nie będę skromna. Zrobiłam kolejny kardigan dla Łucji i jestem ogromnie zadowolona z efektu końcowego. Wszystko w tym udziergu idealnie ze sobą współgra. Kolory i włóczka, wzór i dzianina.






Dane techniczne:

  • włóczka: własnoręcznie ufarbowana bawełna Zettl Mariposa, 150 g;
  • druty: 3,00 mm i 3,50 mm;
  • wersja z krótkim rękawem
  • rozmiar: 3 lata

Mam nadzieję, że przez jakiś czas "odpocznę" od dziecięcych projektów. Szafa Łucji ostatnio wzbogaciła się o wiele nowych udziergów. Teraz przyszła kolej na mnie. Na drutach mam obecnie sweterek wg projektu Justyny (a jakże), nad którym pracuję w ramach kolejnego KAL-u


piątek, 20 czerwca 2014

Śmietankowe bolerko...

To bolerko miało zostać zaprezentowane w eleganckim otoczeniu z okazji ślubu mojego kuzyna. Niestety zamiast na weselu, wylądowaliśmy w łóżku. Łucja złapała mega katar, który przyniósł ze sobą fatalny humor. Tydzień wyjęty z życia. Na szczęście po katarze i ogólnym osłabieniu ani śladu. Zdrowa jak rydz Łucja dokazuje jak zwykle, a sam katar okazał się zwiastunem ostatniej piątki, która postanowiła pojawić się w uzębieniu dziecięcia.
Ponieważ samo bolerko jest uniwersalnym elementem stroju, doskonale sprawdza się noszone do spodni dżinsowych i t-shirta. 





Dziękuję za miłe słowa dotyczące mojej pierwszej farbowanki. Bawełna jest już zagospodarowana na nowy (a jakże) sweterek dla córki.

piątek, 6 czerwca 2014

Debiut...

Naoglądałam się u innych i w końcu sama spróbowałam.



Miałam w koszyku 4 motki 100% bawełny w kolorze białym. Do farbowania użyłam trzech kolorów: niebieskiego, cytrynowego i zielonego. Po dodaniu barwników przygotowane motki gotowałam na parze około 20 minut. Studzenie i suszenie bawełny było dla mnie udręką, ponieważ byłam bardzo ciekawa efektu farbowania. A ten jest - jak na pierwszy raz - wielce zadowalający. I już chyba wiem, co powstanie z mojej pierwszej farbowanki.