piątek, 20 czerwca 2014

Śmietankowe bolerko...

To bolerko miało zostać zaprezentowane w eleganckim otoczeniu z okazji ślubu mojego kuzyna. Niestety zamiast na weselu, wylądowaliśmy w łóżku. Łucja złapała mega katar, który przyniósł ze sobą fatalny humor. Tydzień wyjęty z życia. Na szczęście po katarze i ogólnym osłabieniu ani śladu. Zdrowa jak rydz Łucja dokazuje jak zwykle, a sam katar okazał się zwiastunem ostatniej piątki, która postanowiła pojawić się w uzębieniu dziecięcia.
Ponieważ samo bolerko jest uniwersalnym elementem stroju, doskonale sprawdza się noszone do spodni dżinsowych i t-shirta. 





Dziękuję za miłe słowa dotyczące mojej pierwszej farbowanki. Bawełna jest już zagospodarowana na nowy (a jakże) sweterek dla córki.

2 komentarze:

  1. Jakie słodziutkie i dzieciątko i bolerko!!!Super razem wyglądają ;)!!!
    A Twoja farbowanka z posta poprzedniego jest niesamowita!!!
    Pozdrawiam serdecznie!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Wzór bolerka z czystym sumieniem polecam. A co do ufarbowanej bawełny. Już niedługo będę mogła się pochwalić gotowym kardiganem :-)
      Pozdrawiam

      Usuń