czwartek, 20 września 2012

Jagodowy skończony...

Trwało to wieki, ale już jest. Mój największy do tej pory projekt szydełkowy. Kocyk wyszedł mi dosyć spory, ale w końcu Łucja pigmejem nie jest.



To zdjęcie najlepiej oddało kolory kocyka.
O samej włóczce już pisałam i podtrzymuję tę opinię. Nitka jest do bani, ale kolory są śliczne. Niestety nie rekompensują licznych zgrubień i łączeń w motku. Divę kupiłam pierwszy i ostatni raz. Z kolei projekt chciałabym kiedyś powtórzyć w wersji "dorosłej". Marzy mi się taka narzuta na łóżko. Tylko kiedy to kiedyś zaistnieje, nie wiem.
Brzeg wykończyłam słupkami i oczkami rakowymi. Te ostatnie, choć robiłam je pierwszy raz, okazały się banalnie proste.



Dane techniczne:
  • wymiary: 75 cm x 100 cm;
  • włóczka: Alize Diva Batik, 400g; resztki białej bawełny z moich zapasów;
  • szydełko nr 2,00 mm;


środa, 12 września 2012

Dla półroczniaka świat to za mało...

Dlaczego zanim zdecydowałam się na macierzyństwo nikt, absolutnie nikt, nie ostrzegł mnie, że małe dzieci potrafią tak szybko przemieścić się z pokoju do kuchni czy łazienki? Tak, tak. Łucja zaczęła raczkować. A to oznacza jedno, a właściwie jedną - matkę, czyli mnie, wykończoną pilnowaniem dziecka i psa. A konkretnie dobytku psa, bo Ada jakoś nie kwapi się pilnować swoich misek i zabawek. Za to Łucja, jeśli tylko może, pędzi ile sił w rączkach i nóżkach gdzie tam sobie wymyśliła i co gorsze jest bardzo konsekwentna w realizacji tychże zamiarów. Jak matka zabierze ją z kuchni sprzed misek piesowych, to ona znów tam się pojawia po kilku sekundach. Ech, trzeba pewne zakupy poczynić i nabyć barierkę (bo rodzice jakoś nie przewidzieli pewnych spraw i nie zamontowali drzwi do niektórych pomieszczeń w mieszkaniu).



Ale nie myślcie sobie, że narzekam. Ja po prostu jestem w szoku, że moje małe dzieciątko, które tak - wydawałoby się - niedawno pojawiło się na świecie, zaczyna samo, bez udziału mamy (ale cały czas pod jej czujnym okiem) ten świat poznawać. Ech, kiedy te pół roku minęło. A tymczasem Łucja:
  • potrafi już wstać i stać przy barierce łóżeczka, 
  • potrafi również bardzo sprawnie raczkować, 
  • szykuje się do siadania,
  • poznaje nowe smaki,
  • wspina się po mamie i tacie,
  • kilkanaście razy w ciągu dnia wita się z psem,
  • uwielbia nasze buty, rurę od odkurzacza, oraz urządzenia elektroniczne ze szczególnym uwzględnieniem komputerów, pilotów i komórek,

  • bawi się z każdym w "a kuku" i zaśmiewa się przy tym do rozpuku.
  • jako "dorosły" bobas jeździ już w spacerówce, bo gondoli w połowie wakacji powiedziała zdecydowane "nie".
  • ma już za sobą pierwszą daleką podróż nad morze.


Dziś o kocyku ani słowa, bo zostało mi jeszcze parę metrów włóczki do przerobienia...

Dziękuję, że pomimo mojego milczenia przez ponad miesiąc, zaglądacie do mnie czasem.