piątek, 3 sierpnia 2012

Czas płynie...

Kocyk się robi w tempie różnym. Obecnie mam już 35 cm gotowej robótki i dwa motki do wyrobienia. Już teraz mogę napisać, że raczej nie polubię Divy. Motki mają supełki w środku i liczne zgrubienia na nitce, które na szczęście giną wśród słupków. W dzianinie robionej na drutach byłyby na pewno widoczne. Za to kolory włóczki są bajeczne. Kojarzą mi się z jagodami - tymi na krzaczku i tymi ze śmietaną.


A czym ostatnio zajmuje się moja córka?
Intensywnie ćwiczy szykując się do raczkowania.


Odpoczywa (najwygodniej na nodze mamy) i obślinia wszystko i wszystkich.


Aha, a jej ulubioną zabawą jest walenie rączką bądź jakąś zabawką (niekoniecznie pluszową) o podłogę. Skarg od sąsiadów z dołu jeszcze nie było. :-)