środa, 7 marca 2012

Myszki baletnice - koniec...

Co tu się rozpisywać. Skończyłam myszkowy haft. Jest jeszcze nieoprawiony, ale na pewno zawiśnie nad łóżeczkiem Małej.




Dziewczyny - zbiorowo dziękuję Wam za pochwałę sukienki i życzenia szybkiego (oby!) porodu. Od dawna marzy mi się 8 marca jako dzień narodzin córki. To faktycznie piękna data :-)

8 komentarzy:

  1. Super, calos prezentuje sie slicznie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. myszeczki ekstra wyszły, ale pracuś jestes.

    OdpowiedzUsuń
  3. WOW! Istne cudo!!! Moja wielbicielka "Angeliny Balleriny" (tudziez "Roztańczonej Angeliny") bylaby zachwycona!!! Szkoda, ze az tak zdolnej mamy nie ma... (albo moze ma, tylko zbyt leniwa)

    OdpowiedzUsuń
  4. PS. Ja swoja starsza corke urodzilam w swoje imieniny - tez fajnie ;)) choc sie ludzilam, ze pojawi sie troche wczesniej np. w rocznice slubu ;)) (roznica prawie 2 tyg pomiedzy tymi datami).
    To powodzenia.... jutro? :))

    OdpowiedzUsuń
  5. cudne, niech Mała już wychodzi je obejrzeć! ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Myszkowy haft świetnie nadaje się do zawieszenia w miejscu, które wybrałaś.
    I co, czy dzień 8 marca to dzień narodzin Twojego dziecka, czy dalej czekasz?
    Wszystkiego najlepszego życzę Tobie i Małej.

    OdpowiedzUsuń
  7. no to będzie Młoda miała kolorowo nad głową - myszki są świetne! już wcześniej Ci ich zazdrościłam i sama spróbowałam takie przygotować zamienię je na poduchę chyba ;)))

    OdpowiedzUsuń
  8. i co? i co? ;)))) bo ja mysle, ze chyba juz ;)) hehehe

    OdpowiedzUsuń