środa, 29 czerwca 2011

Koniec z nudą...

bowiem zaczęłam część ażurową w Miętowym. Pisałam wcześniej, że może będą jakieś modyfikacje, ale chyba skończy się na prawie wiernym odwzorowaniu. Po przeliczeniu oczek okazało się, że ich liczba jest odpowiednia do wykonania pełnego ażurku. I tak o to po tygodniowym męczeniu jersey'u na moich bynajmniej nie ukochanych drutach nr 3,00 mm zaczęłam zabawę z narzutami i oczkami przerabianymi razem. Nareszcie!



Dziewczyny, dziękuję za miłe słowa.

Zapraszam tu. Zapisy trwają do jutra do północy.

niedziela, 19 czerwca 2011

Pomarańczowa baletnica...

dołączyła przed chwilą do Różowej, której jest teraz raźniej. Powiem Wam tylko jedno. Jakkolwiek wzór jest naprawdę przyjemny, to haftowanie pomarańczową nitką potwornie zmęczyło moje oczy.


Zabawa, którą organizuję, ciągle trwa. Zapraszam.

Ann - Nie każ zbyt długo czekać temu wzorowi w kolejce:-)
Anulinka - Czasem warto odbyć nawet najdłuższą podróż. 
Dziewczyny, sama nie mogę doczekać się efektu końcowego. Ale Miętowego robię na drutach nr 3, więc trochę mi się zejdzie... Mam nadzieję, że tego lata choć raz wyjdę w tym sweterku na miasto:-)

środa, 15 czerwca 2011

Miętowe lato...

czyli nowy projekt o nazwie "Mint Summer". Oryginalny wzór będzie dla mnie inspiracją, przynajmniej na razie, ponieważ nie wiem jeszcze, czy wykorzystam go w stu procentach. Na razie zmieniłam kierunek pracy i dzieję od góry. 
Najpierw zbliżenie na ażurek na rękawach...


i "całość"...


Jak widać na zdjęciach, robótka odwiedziła ze mną Kraków. Dla każdego jasnym jest przecież, że za tło do fotografii robi posadzka pod Sukiennicami :-) W ogóle Kraków ostatnio zagościł na blogach kilku dziewiarek. Ja wybrałam się tam przedwczoraj z moją siostrą, ot tak po prostu. Zwiedziłyśmy tradycyjnie Wawel, a konkretnie Prywatne Apartamenty Królewskie. Polecam tę wystawę, chociażby ze względu na przewodnika, który oprowadza niewielką grupkę zwiedzających. Chętnych chcę uprzedzić, że warto wcześniej zarezerwować sobie via e-mail bądź fax bilety wstępu, zwłaszcza w weekendy, gdyż liczba wejściówek do Apartamentów jest ograniczona. Po raz pierwszy miałam też okazję zobaczyć Podziemia Rynku pod Sukiennicami. Tu również polecam wcześniejszą rezerwację biletów on-line, gdzie można wybrać sobie konkretny dzień i godzinę zwiedzania. Szlak turystyczny po podziemiach rynku to wystawa multimedialna, która jest efektem badań archeologicznych prowadzonych na Rynku Głównym, przyjazna niepełnosprawnym i cudzoziemcom. Warto ją odwiedzić. Po zwiedzaniu przyszedł czas na szybki obiad w Barze Grodzkim i spacer po ulicach wokół Starego Miasta. A na Rynku spotkałyśmy Smoka Wawelskiego:-)






Zachęcam do udziału w moim candy. Zapisy do 30 czerwca.:-)

MaBa - łap druty lub szydełko i do pracy.
Basiau - widziałam Twoją wersję, bardzo mi się podoba. Może spróbuj z cieńszymi drutami. Dzianina będzie ściślejsza i zmniejszy się trochę obwód.
Antonino, Janeczko, Muno, MaBa, Basiau - dziękuję Wam za pochwały.

niedziela, 12 czerwca 2011

Candy - zagadka!

Już dawno powinnam to zrobić. Okazji było wiele: pierwsza i potem druga rocznica blogowania, setny post czy osiągnięta 10000/20000 liczba odwiedzin. Przyznaję się, że trochę zaniedbałam tę sferę. Przepraszam i nadrabiam zaległości. A więc ogłaszam pierwsze candy na moim blogu.
Candy - zagadka.
Co to jest?

Pierwsza osoba, która poda najbardziej precyzyjną odpowiedź otrzyma to, co jest przedmiotem zagadki.
Ale to nie wszystko. Każda kolejna osoba, która zostawi komentarz pod tym postem weźmie udział w losowaniu drugiego egzemplarza.
Zasady są proste:
- w zabawie mogą wziąć udział wszyscy. I ci, którzy własne blogi posiadają oraz ci, którzy ich nie mają (tych ostatnich proszę o zostawienie namiarów na siebie w postaci adresu e-mail);
- posiadacze blogów umieszczają u siebie informację o moim candy;
- zabawa trwa do 30 czerwca;
- losowanie i podanie wyników odbędzie się dzień później.

Zapraszam wszystkich do zabawy.

sobota, 11 czerwca 2011

Turkusowy Oriel...

Oto jest. Gotowy, z przyszytymi guzikami. Miał być dla mnie, ale wyszedł za mały. Nie wiem jak to zrobiłam,  ale pomyliłam się w obliczeniach, a może ta włóczka mało rozciągliwa jest (niby bawełna słabo się blokuje, ale miałam nadzieję, że jednak coś tam naciągnąć mi się uda). Nie chciałam pruć, dlatego Oriela będzie nosiła moja siostra. 



I na modelce - właścicielce. Tu lepiej widać kolor bawełny - ciemny turkus.



Dane techniczne:
włóczka - Drops Safran,100% bawełna egipska, kolor turkusowy, 3,5 motka, czyli 175g;
druty - 4,00 mm;
czas pracy - 11 dni (to chyba mój rekord)
Uwagi:
1. W robocie Safran jest bardzo przyjemny, choć troszkę mi się rozdwajała nitka, ale to sporadycznie. Po praniu dzianina ładnie się wyrównała. Gotowy wyrób jest bardzo miękki. Pewnie kiedyś jeszcze wrócę do tej bawełny. 
2. Wreszcie nauczyłam się robienia dekoltu w karo metodą od góry. 
3. Sam wzór jest piękny. Miałam na niego ochotę ładnych parę miesięcy. Ponieważ Turkusowy zmienia właściciela, pewnie niedługo powtórzę Oriela dla siebie.

Iwonno, Szydełkowe czary-mary, Jagno - cieszę się, że różowa baletnica Wam się podoba.

piątek, 10 czerwca 2011

Różowa baletnica...

jest już gotowa.


Wzorek jest bardzo sympatyczny, taki w sam raz na jeden czy dwa wieczory.
Trochę danych technicznych:
- kanwa DMC 18 ct (gotowa myszka ma 6,2 cm)
- mulina DMC + Madeira (tą ostatnią wykorzystam przy haftowaniu kolejnych baletnic), dwie nitki

czwartek, 9 czerwca 2011

Myszki baletnice - SAL

Wreszcie przyszła paczuszka z brakującymi mulinami, toteż mogłam zabrać się do pracy nad tym uroczym haftem. 


Na razie nie mam dla niego pomysłu. Może komuś go podaruję, może odłożę na półkę. Po prostu postanowiłam wziąć udział w zabawie, którą zorganizowała Myszszeczkunia. Zasady są proste, terminy nie restrykcyjne, ale mobilizujące zwłaszcza, że część uczestniczek już zaczęła - ba, nawet kończy - swoje hafty. 

Turkusowy Oriel już na finiszu. Skończyłam plisę. Uprałam i zblokowałam dzianinę, ale nie mam pomysłu na guziki. Chyba czeka mnie mini maraton po pasmanteriach w Warszawie, bo moje okoliczne są raczej skąpo zaopatrzone.

Nailaa - Ja właśnie jestem na etapie kompletowania różnych robionych własnoręcznie letnich sweterków. 

środa, 1 czerwca 2011

Letnio...

się zrobiło za oknami. Letnio też na drutach. Ledwo skończyłam projekt dla mojej siostry, to już rozpoczęłąm pracę nad nowym. Zaopatrzyłam się w parę motków turkusowej bawełny Dropsa Safran, które mam nadzieję przemienić w leciutki sweterek z krótkimi rękawami. Jakiś czas temu wpadł mi w oko wzór Oriel Lace Cardigan. Posiłkując się wskazówkami z forum Maranty skończyłam już najnudniejszą część schematu, czyli jersey. Teraz powinno być z górki, bo został mi już tylko ażur i wykończenie rękawków. A i jeszcze plisa - no z tą to będzie trochę zabawy, bo pierwszy raz będę taką robiła.



Zbiorowo dziękuję za miłe słowa o Violet Lady.