czwartek, 19 maja 2011

Wybiegowo...

nie, nie. Nie o modzie dziś będzie, choć bardzo bym chciała pokazać już Wam skończoną Violet. Mam na razie gotowy cały korpus i właśnie zabrałam się za pierwszy rękaw. Tylko praca nad tym sweterkiem idzie mi coś słabo.
Ale miało być wybiegowo, więc przejdę do meritum dzisiejszej notki. Dziś po długiej przerwie pochwalę się Adą. Ostatnio próbujemy ją nauczyć przychodzenia na komendę na powietrzu (wiedzcie, że Ada zna bardzo dużo komend, ale bezproblemowo wykonuje je tylko w domu). Dlatego zabieramy ją w miejsca, gdzie nie ma zbyt wielu innych psów, które mogłyby ją rozpraszać. Przypięta do długiej, bardzo lekkiej taśmy treningowej (to tak na wszelki wypadek, bo suńka ma tendencje do ucieczek) może sobie latać gdzie chce. I wiecie co, to działa. Jak tylko Ada się wybiega na tyle, że pozna już miejsce i nic ją nie rozprasza, zaczynamy sesję treningową. Pies radzi sobie wspaniale, a my mamy radochę, że nie trzeba go na smyczy trzymać. 




Kankanko, Dziergam Sobie - dziękuję za doping :-)

4 komentarze:

  1. a co to tam takiego przyniosła?

    OdpowiedzUsuń
  2. Ma błysk w oku Ada. Filuciara. Będzie kombinować jak tu obejść co nieco nakazy.

    OdpowiedzUsuń
  3. pamiętam treningi ze swoim psem, to były dłłłłłłłługieeeeeeeee godziny... ale teraz Boogie radzi sobie świetnie, nawet w pracy z dziećmi, Twoja Psina ma bardzo mądre spojrzenie, szybko pojmie o co Ci chodzi w treningach
    Powodzenia
    Aniela
    P.S. ostatnie zdjęcie jest super!

    OdpowiedzUsuń