piątek, 27 maja 2011

Violet Lady w stanie rozkładu...

Na ręczniku znaczy się suszy rozłożona. Bo kardigan jest już skończony i czeka na akceptację nowej właścicielki. Skończony jest, bo ostatnio przez półtora dnia robota paliła mi się w rękach. Zerkając na "Piąty element", potem na "Francuski pocałunek" i dalej na któryś tam odcinek "Grey's Anatomy" nadrobiłam zaległości z dwóch tygodni, w trakcie których ślęczałam nad rękawami. Też tak czasem macie? Najpierw człowiek zebrać się w sobie nie może, a potem jak nie ruszy z kopyta...


Guziki przyszyję, jak tylko sweterek wyschnie. A w weekend mam nadzieję odbędzie się sesja zdjęciowa. Jestem ciekawa, czy trafiłam z rozmiarem, bowiem pierwszy raz robiłam coś większego dla kogoś, z jedną tylko przymiarką.
Dane techniczne:
włóczka - Kashmir (M. Wnuk), 200 g plus kilka metrów z trzeciego motka
druty - 4,5 mm
rozmiar - M
czas pracy - ponad miesiąc


Dziergam Sobie - Ada potrafi różne rzeczy wynaleźć w trawie, tym razem jest to ogryzek, na szczęście ;-)
Nailaa - witam :-)
Kankanko - ona zawsze kombinuje, jak by tu... To taka cwana gapa.
NietylkoSZALeństwo - Ada też mogłaby godzinami wykonywać różne polecenia, byleby dostarczać jej smakołyki ;-) Głaski dla Twojego czworonoga.

2 komentarze:

  1. Nowa właścicielka na pewno będzie zachwycona, bo sweterek jest śliczny. I ten kolor...! Cudo.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja przy "Chirurgach" dziergam ostatnio, doszłam do wniosku że perypetie miłosne i medyczne przypadki dobrze robią dzianinie :)

    OdpowiedzUsuń