wtorek, 3 maja 2011

Mija nam majówka...

pod znakiem herbatki malinowej, której zimowe zapasy pomału już się nam kończą. Że deszcz pada, to akurat dobrze (niech roślinki rosną), ale po co to zimno, albo śnieg (właśnie postanowił zawitać do stolicy - nie wiem, może chce swoją obecnością uświetnić obchody święta Trzeciego Maja, co z tego, że się spóźnił)?
Nigdzie nie wyjechaliśmy, nawet nie mieliśmy zamiaru. Miałam posadzić kwiaty na balkonie, ale z wiadomych powodów przełożyłam to na następny tydzień. Siedzę sobie pod kocykiem i racząc się malinówką od teściowej dzieję Violet Lady dla mojej siostry. Brak zdjęć musicie mi wybaczyć. Postępem w pracy pochwalę się na dniach.
A na koniec zagadka tygodnia: jak na niespełna 20 metrach kwadratowych zmieścić w jednym pomieszczeniu szumnie nazywanym salonem quasi-studio fotograficzne, kącik komputerowy, kanapę, ławę, męża i psa?

Ann - projekt jest wart szybkiego wrzucenia na druty, nie daj mu zbyt długo czekać na realizację:-)
Zbiorowo dziękuję za słowa uznania dla Red Ruby.

Dziękuję wszystkim za życzenia świąteczne.

2 komentarze:

  1. Pogoda rzeczywiście nas nie rozpieszcza, ale i mnie deszcze cieszy. Szkoda tylko, że mróz zniszczył moje ukochane roślineczki:( W rozwiązaniu zagadki nie pomogę, bo to ciężkie zadanie. Bardzo!

    OdpowiedzUsuń
  2. Zajrzałam i chętnie zostanę u Ciebie na dłużej.

    OdpowiedzUsuń