sobota, 5 marca 2011

Tempo...

Dosyć duże tempo sobie narzuciłam. Chcę jak najszybciej skończyć Malinowego. Wszak wiosna idzie. Marcowe słońce coraz mocniej świeci i roztapia ostatnie hałdy śniegu. Już się nie mogę doczekać, kiedy skończę rękawy i przyszyję guziki. Sweter prezentuje się dziś tak:


Na tym zdjęciu lepiej uchwyciłam kolor drewnianych guzików.


Kankanko, Dziergam Sobie, Urszulo97, Iwono, Agato, Kachazet, Wełniana Skarpetko - dziękuję za miłe słowa. Oparzenia i skaleczenie się goją. Szwy lekarz zdejmie mi w poniedziałek. Jestem prawie jak nowa ;-)
Kachazet - uważaj na siebie. Ławki szkolne potrafią zaatakować znienacka, nie daj się im. Katarem się nie przejmuj, bowiem jak mówią leczony trwa 7 dni, a nieleczony tydzień.
Wełniana Skarpetko - te druty do blokowania to nic innego jak uratowane przed wyrzuceniem części od połamanej suszarki na pranie. Mój mąż zabezpieczył końce termokurczliwą koszulką/osłonką na przewody elektryczne. Polecam serdecznie taki sposób na recykling ;-)

4 komentarze:

  1. Malinka śliczny ma kolor!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Rośnie jak na drożdżach!

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobrze, ze pokonalas juz rozne niedogodnosci i moglas ruszyc z malinowym. Ladny bedzie!

    OdpowiedzUsuń
  4. zapowiada się cudny sweterek!

    OdpowiedzUsuń