sobota, 26 lutego 2011

Dziecko wojny...

Tak mnie ostatnio K. nazywa. I wcale mu się nie dziwię. Czy Wy też miewacie takie okresy w swoim życiu, że wszystko leci Wam z rąk? Ja, zdaje się, weszłam w tryb autodestrukcji, bowiem bilans ostatniego tygodnia prezentuje się następująco:
1. Dwa poparzenia na przedramieniu, jedno koło drugiego - szykowałam obiad a później popcorn na wieczór;
2. Jeden pocięty palec - ja tylko szykowałam suchą bułkę do starcia w malakserze;
3. Trzy szwy na plecach - choć to akurat jest efektem planowego wycięcia znamienia, ale nie mogę wykonywać wielu prac domowych i K. musi mnie zastępować.
Na szczęście moje rany nie przeszkadzają mi w dalszych pracach nad malinowym, który obecnie prezentuje się tak:

7 komentarzy:

  1. Enyo, jako że i mnie kuchnia zabija to przyjmij wyrazy współczucia!!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. zapowiada się bardzo ciekawie, obyś dotarła do końca robótki w jednym kawałku! ;)))

    OdpowiedzUsuń
  3. A to Ci pech kuchenny ale sweterek malinowy będzie piekny,mnie opadło choróbsko.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kochana, trzymaj się dzielnie!też jestem na etapie samozniszczenia...zepsuty układ wydechowy(kicham na potęgę), siniaki chyba na całej wysokości nóg(ławki w szkole), potłuczone ramię - nie wymierzyłam jak wchodziłam pod prysznic (ten sam od iluś tam lat...).
    Czekam na malinowego w całości:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj, całe szczęście, że możesz dziergać - nie daj się więcej ciąć i parzyć. Nie trzeba.
    Myśl, że potrzebujesz zdrowe i całe ręce do dziergania!
    A prace w domu poczekają, nie uciekną!
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. kachazet Cię pobiła :D
    ilość ran nie jest istotna, póki nie przeszkadzają w drutowaniu ;)
    3maj się!

    OdpowiedzUsuń
  7. Dobrze, że plecami nie robi się na drutach:)

    Przepraszam, że tutaj, ale poszperałam w archiwum i znalazłam pod datą "21 grudnia 2010" zdjęcia pięknie zablokowanej robótki. Zdradzisz mi gdzie nabyłaś takie długie druty do blokowania?

    OdpowiedzUsuń