piątek, 31 grudnia 2010

Na Nowy Rok...

Zaglądającym do mnie na Nowy Rok życzę wszystkiego co najlepsze, realizacji poczynionych planów i spełnienia marzeń.
Paulina

piątek, 24 grudnia 2010

Gdyby...

Gdyby każda noc w naszym życiu mogła być jak noc Bożego Narodzenia, rozjaśniona światłem wewnętrznym...
brat Roger

Choinka już ubrana. Barszczyk się rumieni w garnku. Makowiec stygnie. Jeszcze tylko spakować prezenty i można zasiadać do  wigilijnego stołu. 

Wszystkim zaglądającym do mnie życzę, aby to jasne światło wewnątrz każdego z nas nigdy nie zgasło.
Paulina

wtorek, 21 grudnia 2010

Szara...

Skończyłam już szarą chustę, którą robiłam według kursu Maknety. Makneta co prawda jeszcze nie zamieściła ostatniego fragmentu dotyczącego wykańczania, ale ja nie chciałam już czekać. Niecierpliwa jestem ostatnio.

Chusta jest już zblokowana i czeka na swój debiut poza domem.


Zdjęć na mnie niestety nie ma (jeszcze). Tu próbowałam ująć całość, ale ze względu na rozmiary chusty okazało się to trudne.


Dane techniczne:
włóczka - Kashmir w kolorze szarym
rozmiar chusty - najdłuższy bok ma ok. 160 cm po blokowaniu

Mamo.goniu -  Życzę Ci, żebyś znalazła czas na choćby malutki spacer. 
Bellis - Według mnie Warszawa pięknieje wieczorami, kiedy zapalają się światła neonów. Cieszę się, że pozytywnie znajdujesz to miasto. Nie każdy potrafi dostrzec urodę naszej stolicy, która - nie oszukujmy się - miejscami jest mocno zaniedbana.
Kankanko - Ja też lubię Warszawę, z jej wadami i zaletami.

poniedziałek, 20 grudnia 2010

Spacer...

W tym roku Trakt Królewski wygląda bajecznie. Zapraszam więc Was na krótki spacer. Tylko ubierzcie się w coś ciepłego, bo wieczorem jest mroźnie. Ja ledwo utrzymywałam aparat w dłoniach.






Ivonno - Miło mi Cię gościć u siebie.
Kankanko, Truskaveczko, Bellis - cieszę się, że mnie rozumiecie. Do sprzątania nie można podejść od tak sobie. Trzeba mieć wenę. A że okien nie zdąrzyłam umyć, co z tego. Ważne, że dni świateczne spędzę z rodziną.
Elishafciarko - dziękuję za pochwały.

niedziela, 12 grudnia 2010

Pomału...

Zbliżają się święta. Za oknem krajobraz prawie bożonarodzeniowy. W niektórych oknach sąsiadów pojawiają się już pierwsze dekoracje świąteczne. U kogoś w mieszkaniu na moim osiedlu widziałam też ubraną choinkę. A ja pomału przygotowuję prezenty dla bliskich. I ze sprzątaniem także się nie spieszę. 

Nasza kochana spółdzielnia w ramach przygotowań do zimy postanowiła rozprawić się z instalacją gazową i przeprowadzić jej modernizację. Niby wszystko rozumiem, ale dlaczego teraz? Instalacja ma już swoje lata i nie od wczoraj wymaga poprawek. No ale, panowie gaziarze na szczęście szybko wymienili co mieli wymienić, pospawali i poszli sobie do sąsiadów. Zostawili mnie z dwoma zaworami od gazu (po co? - nie wiem, na moją logikę wystarczy jeden) i z za wysoko położoną rurą w stosunku do swojej poprzedniczki. Skutkiem tego połowa kuchni została rozbebeszona. Wymontowana z wielkim trudem szafka nie mogła wrócić na swoje miejsce, gdyż musieliśmy z K. poprawić otwory w ekranie zasłaniającym piony gazowe i wodociągowe. A że to jest najbardziej pojemna szafka, jej zawartość została porozkładana po całym naszym gigantycznym mieszkaniu. Więc wszystkie mąki, cukry i inne wiktuały czekały od wtorku na weekend, kiedy to przywieźliśmy wycinarkę i poprawiliśmy ten nieszczęsny ekran. I wiecie, co drogie Panie i drodzy Panowie, wcale mi ten "lekki" bałagan nie przeszkadza. I teraz wcale się nie stresuję, że to wszystko trzeba będzie na gwałt posprzątać, bo "przecież święta za pasem". Wyjątkowo mnie to nie rusza. K. się śmieje, że nareszcie ze mną wszystko w porządku, ale z niego to wielki bałaganiarz i chomik jest, więc nie wiem, czy mam się cieszyć z tego komplementu.

I tak czekając na odzyskanie kuchni w 100%, haftuję sobie takie oto choineczki.


Wzór zaczerpnęłam od Penelopis, która stworzyła  blog - zbiór wspaniałych i szybkich do wykonania wzorów krzyżykowych. Jej korony, manekiny i klucze robią furorę w świecie haftu krzyżykowego.
A tak prezentuje się z bliska każda choinka.




Teraz tylko pozostaje mi oprawić choinki w białe ramki.

 CU@5, Truskaveczko, Kankanko, Antosiu - dziękuję Wam za odwiedziny i pochwały.

niedziela, 5 grudnia 2010

Szafirowy skończony...

Wreszcie mam o czym pisać. Cały ten czas, kiedy się nie odzywałam, walczyłam z rękawami Szafirowego. Miałam ambicje nauczyć się posługiwania się drutami skarpetkowymi. Skończyło się na technice magic loop. Ten, kto wymyślił ten sposób robienia wąskich rzeczy na okrągło, powinien według mnie dostać medal. Druty skarpetkowe poszły w odstawkę. Nie wiem, może kiedyś do nich wrócę, ale na razie mam ich dosyć, bo albo ciągle zaczepiały mi się o dzianinę, albo zsuwały. Do tego jeszcze oczka wychodziły koślawe. Naprawdę chciałam się nauczyć dziać na 4 drutach, a umęczyłam się niemiłosiernie. Tymczasem, kiedy przeszłam na magic loop'a, w cudowny sposób robota szła gładko i bez przeszkód, a oczka ścisłe i równiutkie.
Tak oto prezentuje się mój nowy sweterek:



Włóczka zakupiona kiedyś na allegro okazała się dosyć wydajna. Na swój rozmiar 42 zużyłam niecałe 40 dag. Jestem świadoma błędów, jakie popełniłam przy robocie. Powinno być więcej guziczków (przód trochę się rozchodzi na biuście). I modelowanie w talii jest za słabe (sweter wyszedł troszkę za szeroki). Jednak mimo tych wad jestem bardzo zadowolona z wyrobu. 

Poza walką z rękawami Szafirowego poczyniłam pewne postępy z chustą, którą robię według wskazówek Maknety. I w tym przypadku zadziałało u mnie prawo Parkinsona - Makneta dała nam dużo czasu na zrobienie tego fragmentu chusty i ja równie długo ów fragment machałam drutami, chociaż wzór był nieskomplikowany. Obecnie zaczęłam już najnowszą część. Mam nadzieję, że w tym tygodniu będę gotowa do wykańczania brzegu.



Razem z Adą pozdrawiamy wszystkich odwiedzających.