sobota, 25 września 2010

Szafirowy...

Dziergam dzielnie Shaloma. Nazwałam go roboczo Szafirowym ze względu na kolor włóczki. Na razie mam połowę karczku i mnóstwo oczek na drutach.




Ślubne serce jest już wyhaftowane, brakuje tylko inicjałów Państwa Młodych i daty ich ślubu.



Elishafciarka, Makneta, Kasiac, Barbaratoja, Izoldka17 - Dziękuję Wam za odwiedziny.

piątek, 10 września 2010

Ślubnie...

Za miesiąc nasi znajomi biorą ślub. Pisałam o tym w moim poprzednim poście. Postanowiłam, że zamiast zwykłej kartki z życzeniami podarujemy im coś specjalnego - haftowany obrazek. O taki. 


Na razie monotonnie.


Dodajemy trochę kontrastowego koloru i pomału serce nabiera kształtów.


Jak widzicie w oryginale przewidziano płótno w kolorze naturalnym, ale miałam kłopot ze znalezieniem takiego materiału. Wzięłam więc ze swoich zapasów kanwę 18ct DMC w kolorze białym. Ponadto na ostatnim zdjęciu w poprzednim poście pokazałam muliny, które wykorzystuję przy tym hafcie. Dwa moteczki znalazły się przez przypadek. Zamówiłam w pasmanterii złe kolory i zorientowałam się dopiero niedawno, że coś nie gra. Na szczęście nie zaczęłam jeszcze wyszywać, więć ominęło mnie prucie. Ale co się nadenerwowałam to moje, bo myślałam, że od czasu wydania tego wzoru została zmieniona karta kolorów mulin DMC. Na szczęście wszystko się zgadza, to ja nie znam się na cyferkach :-)

Elishafciarko, Zulo - dziękuję za odwiedziny.

EDIT:
Elishafciarko - co za zbieg okoliczności:-) Szybko chwal się postępami. Ja już dawno chciałam wyszyć ten wzór, ale dopiero teraz nadarzyła się okazja. Co do koralików, to mam przygotowane złote (jak w oryginale) i perłowe i wykorzystam chyba te ostatnie. Złote okazały się zbyt toporne...

poniedziałek, 6 września 2010

Na przekór aurze...

skończyłam swój pierwszą, letnią bluzeczkę. Jestem dumna z siebie, że się udało.


Świeżo zdjęta z drutów, jeszcze nie prana. Na bluzkę zużyłam prawie 300g Camilli Madame Tricote Paris. Na początku zdenerwowało mnie nierówne rozprowadzenie kolorów, ale potem się przyzwyczaiłam. Zresztą chyba nie jest źle. Zdjęcia na ludziu będą później, bo i fotograf w pracy i pogoda nie odpowiednia. 

Niby robótka była prosta, jednak nauczyłam się wielu rzeczy przy tym, no i nie obeszło się bez chwil zwątpienia. 
Po pierwsze prowizoryczne nabieranie oczek - tu zapamiętać muszę, że najlepiej zastosować bawełnianą włóczkę, a resztki Zorzy wykorzystać do czegoś innego, bo ma włoski i ciężko było ją spruć.
Po drugie bluzka powstała od góry bez zszywania, z raglanem - super metoda. Nie potrafię zszywać dzianiny w sposób niewidoczny. Ale się nauczę, a co.
Po trzecie modelowanie dzianiny - wyszło trochę krzywo mimo, że odejmowałam i dodawałam oczka symetrycznie na obwodzie. Nie wiem, może to wina kształtu oczek, raz wchodziły ściślejsze a raz luźniejsze. Trzeba nad tym popracować.
Po czwarte znalazłam na YouTube serię filmików instruktażowych by verypink knits. Wiem, że są i inne, ale forma pokazywania zawiłości robótkowych bardzo mi podpasowała. To, co opisywały słowami Truskaweczka i Dziunia, mogłam obejrzeć. Także zapisuje sobie ku pamięci link i zachęcam do korzystania z zamieszczonych tam porad. 
Po piąte warto wcześniej zaopatrzyć się w więcej niż jeden rodzaj drutów - ja korzystałam z drutów nr 4 na żyłkach 40, 80 i 100 cm (te ostatnie kupiłam po dwóch tygodniach intensywnych poszukiwań w warszawskich pasmanteriach stacjonarnych) oraz drutów nr 3 na żyłce 80 cm.

Teraz w planach mam sweter ze zdobycznej na allegro wełny. Może to będzie niezwykle popularny Shalom?


Ponadto zbliża się ślub naszych znajomych, którym zamiast kartki chcę podarować nieduży obrazek haftowany krzyżykami. Wszystko mam już przygotowane i jeszcze dziś wezmę igłę w dłoń.


EDIT:
Elishafciarko, Barbaratoja, Sylla Q Madam - dziękuję za odwiedziny.