niedziela, 28 marca 2010

Przykicały...

do mnie zajączki i zagościły na serwecie, nad którą ostatnio pracowałam. Wzorek znalazłam na blogu Dag-Esz. Jak tylko go zobaczyłam, wiedziałam, że będzie idealnie pasował jako dekoracja wielkanocna.


Zajączki mają niecałe 3 cm wysokości. Wyhaftowałam je muliną DMC nr 415. Do obrębienia materiału wykorzystałam białą bawełnę "Muza" z Ariadny.
Z satysfakcją przyznaję, że do świąt jestem gotowa. No, może prawie, bo jeszcze okna trzeba umyć, ale to dopiero jutro...


Jeden z moich storczyków po długim moim wyczekiwaniu postanowił wreszcie wypuścić pęd kwiatowy. Już myślałam, że nigdy to nie nastąpi, bo roślinie wyrosła odnóżka (pierwszy raz mi się zdarzyło, żeby storczyk się rozmnożył). Dla mnie to jedna z najmilszych oznak, że przyszła wiosna.

poniedziałek, 15 marca 2010

Wyróżnienie i...


Dziękuję serdecznie Adzi1313 za to wyróżnienie. Po raz pierwszy dostałam taki znaczek i tym większa moja radość, bo to oznacza, że to, co dziergam czy wyszywam i pokazuję innym, cieszy się zainteresowaniem.
Owo wyróżnienie chcę podać dalej - dziewiarkom i hafciarkom, których blogi podpatruję po cichutku:
Maosiu1 - Twoje prace wykonane szydełkiem podziwiam w niemym zachwycie. Mam zamiar zgapić od Ciebie parę pomysłów, jednak dopiero uczę się sztuki szydełkowania;
Elishafciarko, Maju, Jolu - od śledzenia Waszych blogów zaczęłam swoją przygodę z haftem krzyżykowym. Wasze prace są dla mnie inspiracją. U Was znalazłam wiele wzorów, które chciałabym mieć u siebie, tylko kiedy ja je wyhaftuję?
E.guniu - rozbudziłaś moje marzenia o własnym kołowrotku. Na razie pozostaje mi tylko z zazdrością podziwiać Twoje własnoręcznie wyprodukowane włóczki.

Adziu1313 odpowiadam na Twoje zapytanie: materiał, który wykorzystałam do serwety z poprzedniego posta to bardzo drobna polska kanwa (przynajmniej tak opisała ją pani w sklepie z materiałami). Obszywam ją sama posiłkując się samouczkiem pt.: "Roboty szydełkowe" Heleny Gawrońskiej.

niedziela, 14 marca 2010

Wbrew...

warunkom atmosferycznym, jakimi raczy nas pogoda, moje hiacynty uparcie mówią mi, że jest wiosna. Po całym mieszkaniu rozchodzi się miodowy zapach uwalniany przez rozkwitające kwiaty.

Rzeżucha też nie robi sobie nic z padającego śniegu i pomału się zieleni.

A ja przygotowuję serwetkę do koszyczka na święconkę. Niestety zeszłoroczna wielkanocna serwetka została przez moją nieuwagę wyprana w pralce i haft richelieu puścił na mostkach tak, że nie było sensu go naprawiać. Tym razem po obrębieniu materiału szydełkiem wyszyję haftem krzyżykowym albo płaskim jakiś wiosenny wzorek.

piątek, 12 marca 2010

Koty...

kotki... bazie... Już są :-) A to kolejny znak, że do wiosny niedaleko.

Tymczasem meteorolodzy straszą nas kolejnymi opadami śniegu. Ja jednak zaklinam wiosnę jak tylko mogę. I mimo niskiej temperatury noszę swój wiosenny beret.


poniedziałek, 8 marca 2010

Dzień Kobiet...

Drogie Panie, dziś słońce świeci specjalnie dla nas!


Takie kwiatki pojawiły się w weekend na naszym kuchennym parapecie. Wiosna jest już tuż tuż...
Skończyłam beret według wzoru podpatrzonego na blogu Herbatki. Na razie zdjęcie beze mnie, ale przy najbliższej okazji pokażę Wam go w całej okazałości. Włóczka "Chainette" okazała się bardzo przyjemna w robocie. Miła i delikatna mimo, że jest jak dla mnie dosyć gruba. Zobaczymy, jak okaże się w noszeniu.


K. okazał się całkiem dobrym kucharzem. Wody na herbatę nie przypala i jeszcze umie upiec pizzę. Taki obiad zaserwował wczoraj. Mniam.


A ja dalej raczkuję w sztuce pieczenia pieczywa i wypróbowałam przepis na kajzerki znaleziony tu.


niedziela, 7 marca 2010

Żeby nie było...

że nic nie robię. Wydziergałam kapcie dla mamy. Wykorzystałam resztki czerwonej i fioletowej "Zorzy".


Niestety modelka wyłgała się od pozowania zasłaniając się rzekomym brakiem odpowiedniej fryzury, więc zdjęcie jest bez "wypełniacza".
Poza tym wrzuciłam na druty "Chainette" w kolorze ecru i dziergam cierpliwie beret. Na zdjęciu stan z przedwczoraj. Dziś już jest znacznie więcej.


Muszę się Wam pochwalić, bowiem po raz pierwszy w swoim życiu upiekłam bułeczki. Skorzystałam z przepisu, który znalazłam jakiś czas temu na tym blogu.

Ania z ...jeszcze więcej czeka gdzieś... dzieli się swoim pogodnym nastrojem, którego wyrazem są te śliczności.


A Jagienka z okazji 3. urodzin swojego bloga przygotowała nie lada gratkę dla dziergających, więc jak mogłam przejść obojętnie i nie stanąć w kolejce? Sami popatrzcie...

(zdjęcie pożyczyłam od Autorki)