piątek, 30 lipca 2010

Chcieliśta deszczu...

To macie. No dobrze, ja też chciałam. Tych upałów było już za dużo, zwłaszcza, że siedzę w Warszawie i o wyjeździe na urlop na razie nie myślę. O ile w domu nie było problemów z gorącem (dzięki wynalazcy klimatyzatora), o tyle jakiekolwiek wyjście na zewnątrz po choćby najmniejsze zakupy oznaczało drogę przez mękę. Ile ja się nakombinowałam, żeby z samego rana kupić sprawunki. Sprzedawcy z pobliskiego bazarku chyba są bardzo odporni na wysokie temperatury, bo nie pomyśleli, żeby otwierać swoje stragany wcześniej niż to zostało ustalone przez nadzorcę. W sumie to nie chcę narzekać, bo wczoraj popołudniu było tak ładnie po deszczu: i słońce i ciepło. Czy tak nie może być do końca lata?

Tymczasem na druty wreszcie wrzuciłam bawełnę Madame Tricote i ćwiczę robienie raglanu od góry bez zszywania. Ma z tego powstać bluzka. W tej chwili mam jakieś 10 cm robótki. Korzystam ze wskazówek zamieszczonych u Truskaveczki i Dziuni. Na razie idzie mi dosyć opornie, bo to ścieg pończoszniczy, więc nudy na pudy, a poza tym dysponuję drutami o długości 80 cm i bardzo odczuwam potrzebę dokupienia żyłki 100 cm. 


W międzyczasie zrobiłam dla siebie zakładkę. Tu znalazłam przepiękny wzór blackwork.
Przód zakładki:


I tył:


EDIT: 
Elishafciarko, sam materiał usztywniam krochmalem w spray'u, a w środek wkładam pasek tekturki. Pozdrawiam
Adzia, odpisałam na Twoim blogu pod ostatnim postem. Pozdrawiam

3 komentarze:

  1. Śliczna zakładka, czym usztywniłaś?

    OdpowiedzUsuń
  2. Zakładka - cudo!
    Aż sobie powiększyłam zdjęcie, tak mnie zaciekawiła. Chciałam od razu poprosić o wzór, tak mi się spodobała, ale jest ścieg, którym jest wykonana bardzo przypomina backstitch'e, których szczerze nienawidzę - więc nie wiem, czy dałabym radę z tą zakładką ;)
    Póki co, napatrzę się u Ciebie :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. oooo, własnie zajrzałam - zakładka zachwycająca :)
    Życzę miłej pracy przy bluzeczce!

    OdpowiedzUsuń