środa, 9 czerwca 2010

Skończyliśmy rok...

Co prawda 9 czerwca to data umowna, ale liczy się jak prawdziwa. Ada ma już rok. A jeszcze nie tak przecież dawno była małym pieskowym oseskiem. To jest jej pierwsze zdjęcie.

Karton, w którym zrobiliśmy jej legowisko, spokojnie mieścił mi się na kolanach. Sunia była taka malutka.
Teraz po tym kartonie nie został żaden ślad. Piesek pożarł go w niecałe dwa tygodnie. Ostał się tylko ten czerwony ręcznik, na którym Ada siedzi podczas podróży samochodem.
Dziś niewiele zostało z tego maluszka. Urósł nam ten piesek i wydoroślał, ale tylko pod względem fizycznym, bo w główce to jeszcze szczeniak siedzi. Tylko oczy ma takie same. Dwa migoczące węgielki.


Ale nie dajcie się zwieść tym oczom. Ada to przebiegła bestia. Szybko się uczy nowych komend, ale chętnie wykonuje je tylko, kiedy jej się to podoba. Najczęściej wtedy, gdy wie, że w kieszeni mamy nagrodę. Ech... Jeszcze wiele pracy przed nami, bo poziom karności u niej pozostawia wiele do życzenia.

1 komentarz: