wtorek, 8 czerwca 2010

Wieści...

Na sam pierw chcę podziękować Joannie za woreczek i serduszko, które dziś rano znalazłam w skrzynce pocztowej. Dziękuję. Na żywo są jeszcze ładniejsze. Wyhaftowany ornament to majstersztyk. Niesamowicie równiutko. Woreczek wykorzystam do przechowywania biżuterii, a serducho zawiśnie w najbliższym czasie w sypialni. Jednak najpierw przeprowadzimy z K. w niej małą rewolucję w postaci przemalowania ścian i wymienienia starej, pamiętającej moje dzieciństwo szafy na nowszy model.


Zabrałam się w końcu za odłożony komin. Jeszcze jakiś czas temu mówiłam o nim, że jest kominem wiosennym, ale ze względu na to, że mamy już czerwiec i zbliżające się upały, został przemianowany na jesienny, ewentualnie następno-wiosenny.


Jak tylko skończę komin, zabieram się za tę włóczkę. Zbyt długo czekała na swoją kolej. Dokładnie jakieś trzy czy cztery lata. Moja mama miała zrobić dla mnie jakiś sweterek. Ale mamuśka cierpi na chroniczny brak czasu, więc teraz zrobię go sobie sama. Do wykorzystania mam pół kilo bawełny Camilla.


A propos pogody, to znów słychać straszne wiadomości z TV. Ludzi zalewa po raz kolejny. Koszmar. W Warszawie znowu fala powodziowa. Niestety także nasze osiedle jest na terenach zalewowych. W prostej linii do wału mamy niecały kilometr. I chociaż mieszkamy na 9 piętrze i zalanie mieszkania nam nie grozi, to poważnie traktuję apele Urzędu Miasta. Poprzednim razem mieliśmy spakowane najpotrzebniejsze rzeczy na wypadek ewakuacji. Teraz też się przygotujemy. Jak mówią, strzeżonego Pan Bóg strzeże.

Art-glass-ak: Jasne, że warto się pomęczyć. Teraz będę się "męczyć" z oprawą tego obrazka. Okazało sie bowiem, że zostawiłam za mało materiału po bokach haftu i będę musiała doszyć kawałek kanwy, żeby ładnie naciągnąć obrazek.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz