czwartek, 24 czerwca 2010

Ładną...

jesień mamy tego lata. Dziś za oknami szaruga i zimnica. Ech... Jednak wolę upały. Przynajmniej jest więcej światła na zewnątrz. Z moją kurzą ślepotą przy takich warunkach strasznie się męczę. Ale nic to, damy radę. Pani Pogodynka oznajmiła z uśmiechem na twarzy, że taka pogoda jak dziś, to tylko dziś i że weekend będzie piękny. Mam nadzieję, w końcu jutro zaczynają się wakacje i słońce byłoby jak znalazł. 
Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Padający deszcz z pewnością podleje moje kwiaty na balkonie, które niedawno nabyłam i posadziłam, a którymi jeszcze nie zdążyłam się pochwalić.
Na początek moja maleńka lawenda. Chciałabym, aby udało się jej zakwitnąć w tym roku.


Obok ustawiłam czerwoną pelargonię. Nie wyobrażam sobie mojego balkonu bez tej rośliny.


W tym roku po raz pierwszy zasadziłam surfinie. Mam nadzieję, że wiejący wiatr i lekko zacinający deszcz im nie zaszkodzą.


A żeby nie było monotonnie z tą zielenią i czerwienią, mam też aksamitki. Dostałam je od teściowej. Na razie są niewielkie, bo dopiero po przerwaniu, ale mają jeszcze czas urosnąć.


A w ostatnią sobotę na naszym osiedlowym bazarku pojawiły się znowu zioła. Ja wybrałam bazylię, bo uwielbiam jej zapach i smak. Rośnie sobie teraz na łubiance i czeka pierwsze gruntowe pomidory.


I na koniec, w zaciszu domowego parapetu kwitnie mój największy storczyk. Przez 3 miesiące pęd kwiatowy rósł sobie powolutku, aż wreszcie rozwinęły się pierwsze kwiaty.


1 komentarz:

  1. Bardzo ładne roślinki, i bardzo różnorodne :)
    Czekają na słońce tak jak ja... ;D

    OdpowiedzUsuń