środa, 26 maja 2010

Koniec...


Uff. Skończyłam. I jestem z siebie dumna. Mój pierwszy większy obrazek. Kiedy postawiłam ostatni krzyżyk poczułam taką ulgę, że to koniec. Prawdę pisząc wymęczył mnie ten haft. Wzór w dalszym ciągu mi się podoba, ale od początku miałam obawy co do kolorów mulin, które wykorzystałam. Teraz nadal są wątpliwości, ale całość prezentuje się nieźle.


Trochę danych:
1. Wymiary haftu: 32,5 cm x 17,5 cm
2. Liczba krzyżyków: MNÓSTWO (jak dla mnie)
3. Liczba kolorów: 16
4. Liczba godzin pracy: ZBYT DUŻO

Tutaj parę zbliżeń:


Tak wyglądał mój warsztat pracy. Ta za przeproszenie kupka nitek to pozostałość po pruciu, jakiego musiałam dokonać haftując łódkę. Koszmar...


Teraz pozostaje mi tylko znaleźć odpowiednią ramkę. Oprawiony obrazek podaruję mojej mamie. To będzie taki spóźniony odrobinkę prezent na Dzień Matki.

3 komentarze:

  1. Piękny obrazek! Dla efektu chyba było warto się pomęczyć, co? :)

    OdpowiedzUsuń
  2. zachwycający obrazek! zachwycające kolory. Sama nabieram na niego chęci już kolejny rok. Może kiedyś się uda. Oniemiała mnie kolorystyka. Oryginał prezentuje się zdecydowanie bladawo, a tu cudnie mocne linie i ta siła...Mam nadzieję, że to nie kaprys aparatu. Podziwiam w zachwycie!

    OdpowiedzUsuń
  3. ojej, wiem, trochę się może spóźniłam, ale też chciałam dołączyć do zachwytów - piękny ten obrazek, nawet nie wiedziałam, że można takie ładne rzeczy haftować! piękny piękny!

    OdpowiedzUsuń