niedziela, 7 marca 2010

Żeby nie było...

że nic nie robię. Wydziergałam kapcie dla mamy. Wykorzystałam resztki czerwonej i fioletowej "Zorzy".


Niestety modelka wyłgała się od pozowania zasłaniając się rzekomym brakiem odpowiedniej fryzury, więc zdjęcie jest bez "wypełniacza".
Poza tym wrzuciłam na druty "Chainette" w kolorze ecru i dziergam cierpliwie beret. Na zdjęciu stan z przedwczoraj. Dziś już jest znacznie więcej.


Muszę się Wam pochwalić, bowiem po raz pierwszy w swoim życiu upiekłam bułeczki. Skorzystałam z przepisu, który znalazłam jakiś czas temu na tym blogu.

Ania z ...jeszcze więcej czeka gdzieś... dzieli się swoim pogodnym nastrojem, którego wyrazem są te śliczności.


A Jagienka z okazji 3. urodzin swojego bloga przygotowała nie lada gratkę dla dziergających, więc jak mogłam przejść obojętnie i nie stanąć w kolejce? Sami popatrzcie...

(zdjęcie pożyczyłam od Autorki)

2 komentarze:

  1. Coraz bardziej te papcie mi się podobają...chyba muszę się rozejrzeć za jakąś odpowiednią włóczką... :)
    A bułeczki wyglądają na bardzo smaczne i jakie równiutkie :)
    Pozdrawiam.

    http://adzia1313.blox.pl/html

    OdpowiedzUsuń
  2. Od Antoniny, u której zgapiłam wzór dowiedziałam się, że dobrze by było, aby włóczka była stylonowa. Ale ja do obu par wykorzystałam mieszankę wełny i akrylu.
    A bułki były przepyszne :-)

    Pozdrawiam,
    Enyo

    OdpowiedzUsuń