niedziela, 21 lutego 2010

Kapcie...

po prostu kapcie. Nic wielkiego ostatnio nie wydziergałam. Wzór podpatrzyłam u Antoniny. Moje wyszły trochę za szerokie i mają różnej wielkości kwiatki, co możecie zobaczyć na zdjęciu, ale to dopiero pierwsza para. Metoda podana przez Antoninę jest dla mnie bardzo wygodna, bo do wydziergania kapci wystarczą druty proste.


Kiedy rozdają włóczki, nie można przejść obok obojętnie. Więc co ja mogę zrobić? Nic poza ustawieniem się w kolejce po piękne kłębki oferowane przez Vivictorię.

2 komentarze:

  1. Widziałam już podobne paputki na kilku blogach i zastanawiałam się czy by sobie takich nie sprawić, bo strasznie marzną mi stopy ;)
    Bardzo ładne jak na pierwszy raz, grubiutkie i cieplutkie. A dzięki kwiatuszkom różnej wielkości nigdy nie pomyli się, który lewy, a który prawy ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. No właśnie takie kapcie to strzał w dziesiątkę dla zmarzluchów.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń