niedziela, 31 stycznia 2010

Ja naprawdę...

mam już dosyć tej zimy. Wczoraj wieczorem przy parkowaniu pod blokiem zakopaliśmy samochód. Nie było sensu po ciemku walczyć z lodem i śniegiem, więc przyjemność odkopywania auta przesunęliśmy na dziś rano. Cała akcja trwała około godziny i pewnie byłaby dłuższa, gdyby nie kolega K., który akurat był w okolicy i akurat miał jakąś telefoniczną sprawę do K. Sami nie dalibyśmy rady zwłaszcza, że nie mieliśmy żadnej łopaty do śniegu czy łańcuchów na koła. Żeby było śmieszniej, nikt z przechodniów nie dał się namówić do pomocy. Trochę to smutne, ale niestety prawdziwe.
Ale, gdy ja narzekam na pogodę, Ada korzysta z zimy na całego. Nie wiem skąd ona bierze tyle energii? Podczas każdego spaceru zachowuje się jakby po raz pierwszy widziała śnieg. Biega po zaspach, rozwala je, kopie tunele - wyjście na dwór równa się totalne szaleństwo.



P.S. Zwrot piekarnika zakończył się sukcesem. K. tylko (choć dla mnie aż) dwa razy dzwonił do sklepu w celu ustalenia daty przelewu. Pieniądze zamiast we wtorek przyszły w czwartek. Ale już wczoraj odebraliśmy nowy, zakupiony gdzie indziej i co najważniejsze sprawny i nie pokrzywiony piekarnik. Kuchnia nareszcie wygląda tak, jak powinna.

2 komentarze:

  1. ależ ona urosła:)))spryciula kocha śnieg zupełnie jak moja

    OdpowiedzUsuń
  2. Ano właśnie zastanawiam się, że też jeszcze się jej nie znudził zimowy krajobraz.
    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń