piątek, 27 listopada 2009

Zaraza...

dopadła i mnie, a właściwie mojego laptopa. Coś się rypło... I nie działa... A taki fajny miałam dziś dzień.
K. już podjął próbę reanimacji. Na szczęście najważniejsze dane miałam zabezpieczone. Uff...

poniedziałek, 23 listopada 2009

Pogoda pod psem...

Tytuł mówi chyba sam za siebie. Co prawda nie pada od jakiś trzech dni, ale jest na co narzekać. Jak nie mgła, to nisko zawieszone chmury. Światło zapalam już około 14... Mam już dosyć tej jesieni. A jeszcze cała zima przed nami... Tęsknię za takimi widokami z okna.

Majowe niebo wieczorową porą.

Tymczasem Ada rośnie nam jak na drożdżach. Je za trzech i nie odstępuje nas ani na krok. Sami popatrzcie.

Ta kostka miała jakieś 35 długości i grubością odpowiadała mojemu przedramieniu. Obecnie jest już jej znacznie mniej...

czwartek, 12 listopada 2009

Jesiennie...

Dziś będzie krótko.
Szalik już skończyłam, wyprałam i podjęłam próbę zblokowania. Teraz czeka grzecznie na półce na zimniejsze dni.
Ponadto wydziergałam dla siostry szybko czapkę - worek z czerwonej Zorzy.


Muszę przyznać, że wciągnęły mnie te druty. Pomału dojrzewam do trudniejszych wzorów.
W świecie krzyżyków też coś się dzieje. Przygotowuję dla mojej mamy taki obrazek.

Myślę, że skończę do świąt. Na razie mam tyle.

Kolory wyszły mi troszkę żywsze niż na fotografii oryginalnego obrazka. Jeśli ktoś wyszywał ten obrazek, to bardzo proszę o radę. Nie wiem, z którego roku jest ten wzór i czy po drodze nie zmieniła się numeracja muliny Anchora? A może tak ma być? Zobaczymy...