sobota, 5 września 2009

Pamiątka z wakacji...

Powiększyła nam się rodzina... Krótko pisząc mamy psa. A dokładniej, to suczkę Adę. Zwykłego wiejskiego kundelka. Trzymiesięcznego. Pełnego energii. Nieokiełznanego i niesfornego. Zajmującego cały nasz wolny czas. Wymagającego przeogromnej cierpliwości z naszej strony.
Adę znaleźliśmy na stacji benzynowej w Brańsku. Ktoś podrzucił ją pracownikom. Kiedy zobaczyliśmy tę małą kruszynkę, błąkającą się między dystrybutorami, łaszącą się do wszystkich, skomlącą głośno i płaczliwie, bez wahania zabraliśmy ze sobą do domu. Psinka szybko się zaaklimatyzowała i przyzwyczaiła do nas. Podróż do Warszawy nam minęła bez problemów. Mamy pewne podejrzenia, że Ada urodziła się w samochodzie, bo jak tylko K. uruchomi silnik, to mała zasypia. Nie przeszkadza jej ani warkot silnika, ani trąbienie klaksonem czy wertepy.
Z początku postanowiliśmy zaopiekować się sunią, odpchlić, odrobaczyć, zaszczepić i odchować trochę i jednocześnie szukać dla niej domu najlepiej z ogródkiem (mieszkamy w bloku). Jednak teraz już wiemy, że pies zostanie z nami.
Oto ona. Kolejny sprawca zamieszania w naszym życiu.






P.S. Jako kociarze od wielu wielu lat nie mamy doświadczenia w postępowaniu z psami. Wierząc w siłę internetu i własny instynkt sami określiliśmy płeć szczeniaka. Posługując się obrazkami ponoć ułatwiającymi rozpoznanie płci, wydumaliśmy po długiej naradzie, że staliśmy się oto właścicielami pieska. Wybraliśmy mu piękne imię - Filip. A nawet nauczyliśmy psiaka reagować na nie. Dopiero nasz weterynarz powstrzymując się od śmiechu z poważną miną oznajmił nam, że to sunia. Ale nam było wstyd... :-))))

1 komentarz:

  1. śliczny psiak,ja jako zadeklarowana psiara Wam to mówię:)))powodzenia w najbliższych tygodniach na kolejnych etapach wychowania:)

    OdpowiedzUsuń