wtorek, 23 czerwca 2009

Pierwsza dama

Przy akompaniamencie młotów i innego ciężkiego sprzętu choruję sobie, a przynajmniej staram się. Panowie z ekipy remontującej balkony w bloku na przeciwko chyba nie przeczytali listu ode mnie i jak gdyby nic zabrali się ochoczo do pracy. Tak więc o spaniu nie ma mowy, bo nie nawet przy zamkniętych wszystkich oknach hałas jest nie do wytrzymania. Czekając, aż K. wróci z pracy piorę (dopiero uprała się jedna pralka), szykuję obiad (wystarczy obrać ziemniaki i podgrzać gołąbki) i wykańczam pierwszą elegantkę dla mojej siostry.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz